Co nas śledzi?

Pytanie może wydawać się absurdalne, ale po zbadaniu tematu okazuje się, że nie jesteśmy w żadnym momencie anonimowi, a namierzenie nas nie jest takie trudne. Okazuje się, że sami chętnie udzielamy pozwolenia na takie śledzenie. Urządzeniem namierzającym jest nasz telefon, który wszędzie ze sobą nosimy. Nasze telefony mają dziś dostęp do wielu aplikacji oraz danych o nas.

Ankieter pytający o dane? Już nie

Nowe technologie umożliwiają wyciągnięcie z naszego telefonu wszelkich informacji o nas, nawet takich, z których sami nie do końca zdajemy sobie sprawę. Poza oczywistymi, jak imię, nazwisko, data urodzenia, numer telefonu czy zdjęcia, dzielimy się ze światem informacjami o naszym stylu życia, tym co lubimy, czego nie lubimy, kogo znamy, gdzie jesteśmy. Jesteśmy permanentnie na cyfrowej smyczy. Przykładem może być raport z Openera w zeszłym roku. Firma marketingowa udostępniła uczestnikom aplikację, która pobierała różne dane. Oczywiście aplikacja miała regulamin, w którym było napisane, że uczestnicy się na to zgadzają. Na tej podstawie firma zyskała informacje o tym, ilu na festiwalu było mężczyzn, ile kobiet, ilu rodziców, ilu starających się o dziecko, ilu hetero, a ile osób o orientacji homoseksualnej. Można iść dalej i z tych danych wyciągnąć informacje o tym, ile osób zdrowo się odżywia, ile planuje remonty, zakupy.

Po co nas śledzą?

Pytanie oczywiście jest retoryczne, bo celem firm marketingowych jest odpowiednio sprofilowana reklama. Dzięki temu, gdy my myślimy o zakupie młotka, po jakimś czasie zaczynają nam się pojawiać reklamy młotów. Firmom bardziej opłaca się reklamować młotki osobom, które chcą je kupić, a nie wszystkim. Szansa na sprzedaż znacznie wzrasta, bo firma nie musi się ścigać ze wszystkimi, a jedynie ze swoją najbliższą konkurencją, która podobnie profiluje reklamę.

Pytanie, czy powinniśmy próbować to ograniczyć, również wydaje się bezzasadne. Aby tak się stało, musielibyśmy wykasować wszystkie konta w serwisach społecznościowych i przestać korzystać z Internetu, a to chyba w dzisiejszych czasach niemożliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *